To już w niedzielę
Karuzela związana z meczem Polska – Niemcy kręci się coraz mocniej. Tradycyjnie napinamy się. – Wygramy, pogonimy ich – słychać. Z drugiej strony co mamy robić? Poddać się, zacząć płakać i prosić Niemców by nas tylko lekko zlali? Futbol jest dlatego wspaniały, że nie zawsze faworyt wygrywa, czasem ten słabszy ma lepszy dzień i wszystko mu wychodzi. Czemu tak nie może być w niedzielny wieczór?
Nie wiem jak Wy, ale mam zaufanie do Beenhakkera. To jest facet, który wie co robi. Jest świetnym taktykiem i już pewnie znalazł sposób jak Niemców napocząć. To byłoby wspaniale! Tak więc gryźmy ich na boisku. Zazdroszczę tym, którzy zasiadą przed telewizorem z chłodnym piwkiem w dłoni. Ja dyżuruję w redakcji. Mój kolega, który jest na mistrzostwach zaraz po meczu prześle relację. Trzeba ją jeszcze dać go gazety, tak by rano nasi Czytelnicy mieliby kamplet wiedzy o tym co działo się w Klagenfurcie. Nie wiem jak wy, ale ja obastawiam remis 1:1. Ciekaw jestem jak będzie.


6 czerwca 2008 (piątek), godz. 23:33
Dobry trener oprócz wiedzy , doświadczenia i komunikatywności powinien mieć charyzmę – no i taki jest właśnie Leo. Niezależnie od wyniku z Niemcami będę Go cenił , bo potrafił z naszych zawodników wydobyć nową “jakość” (przynajmniej w eliminacjach Euro).
Obstawiam 2:1 dla naszych ( po prostu oczekuję cudu w Austrii , bo nad Wisłą już podobno jeden był) !
7 czerwca 2008 (sobota), godz. 1:23
Chcialbym napisac 3:1, dla Polski oczywiscie, i tak tez robie, ale niemiecka maszyna moze niezle pociagnac i wynik błysnie nam 3:1 dla Niemców. Oby tak nie było. Do boju Polskoooo ooo ooo.