Zawieja
Na razie mam już dosyć polskiego futbolu. Tych dywagacji, dyskusji, pytań czemu tak, a nie inaczej. Dziś jak pisał mój kolega technicy zwijają kable, reklamy i salę konferencyjnąw Bad Waltersdorf. Wczoraj cichcem odejchali piłkarze. Smutek, smuteczek. Oczywiście dalej oglądam bo jest co, ale bez naszych to już nie to samo.
Dla ukojenia skołatanej duszy sięgnąłem ostatnio po piosenki Skaldów. Starsi pewnie pamiętają, młodsi słyszeli. Nie interesowały mnie bardzo znane kawałki, takie jak ,,Prześliczna wiolonczelistka”, czy ,,Cała jesteś w skowronkach”, ale ballady i mniej znane melodie. Pyszności! W ucho wpadła mi piosenka ,,Zawieja”. Oczywiście jako fan Skaldów znałem i słyszałem ją. Nie mogłem jednak przypomnieć sobie kto napisał jej piękny tekst. Nie jestem aż takim znawca poezji, by to po prostu wiedzieć. Ale do czego mamy internet! Pogrzebałem i proszę – Julian Tuwim! Sami przeczytajcie:
Zawieja
Miłość mnie szuka po mieście,
Miłość w zielonym berecie.
Przepadłem jak kamień w wodę.
Gdzie jestem? Wy może wiecie?
Spod zielonego beretu
Strzępek wichury w złocie:
Ptak nieprzytomny z tęsknoty,
Włosy w porywczym odlocie.
Biega w rumieńcach, zdyszana,
Pośpiechem drżąc gorączkowym,
Miłość, zawieja wieczorna,
Miłość w trenczkocie deszczowym.
Wiatr jej nadążyć nie może
I gończe listy rozwiesza,
Pod naprężonym jej swetrem
Stuka żarliwa depesza.
W barach, kawiarniach, teatrach
Listy i serce zostawia,
Zamieć po mieście kołuje,
Róże spod bruku wykrwawia.
Prawda, że piękne? Czemu mnie dziś wzięło na poezję i muzykę? Z jednej strony widziałem kawałek Opola i od razu musiałem się odtruć starymi, dobrymi Skaldami. Z drugiej przypomniałem sobie cytat z poety Wątłusza ze ,,Sposobu na Alcybiadesa” Niziurskiego, którego chyba każdy średnio rozgarnięty człowiek z mojego pokolenia musiał czytać: ,,Gdy ci walka na pięści zbrzydła, poezji rozwiń skrzydła”.
Pozdrowienia

