platforma blogowa portalu gazeta lubuska

Archiwum kategorii: Bez kategorii

Ale mnie zdołowali!

Czekałem z oceną tej kolejki do meczu Legii. Tak, wiem. Wielu z Was się raduje z jej porażki. Jest mi bardzo smutno, ale potrafię oddzielić bycie fanem, od oceny meczu. Legia grała tragicznie. Niedokładnie, chaotycznie, była jakaś taka spętana. Nie przemawia do mnie tłumaczenie trenera Urbana o atmosferze na trybunach, bo zespó,ł który chce być mistrzem Polski nie może grać takl słabo, obojetnie od reakcji kibiców. W sumie wystarczył niezły bramkarz, trochę ostrzejsze postawienie się w obronie i nie było Legii. Przed tygodniem, po meczu w Krakowie cieszyłem się, że można słabo grać i zwyciężyć. Przekonywałem się, że właśnie dobre zespoły potrafią, tak jak wówczas Legia, wydobyć się z trudnej sytuacji. Pisząc to liczyłem na dobry mecz z Odrą, na pokazanie, że zespół jest na dobrej drodze, tym bardziej, że przecież przegrała Wisła. I co? Nic, niestety. Jakoś nie sprawdziła się teoria spiskowa, że Dickson Choto dostał czerwień, ale komisja szybko mu anuluje karę, bo wiadomo ITI itd… No i co? Dostał dwa mecze. Ale jego brak Legii nie usprawiedliwia. W żaden sposób.
Znów podobał mi się Lech. Ten Białorusin pokazuje co potrafi. Ale nie tylko on. Ofensywna gra, szybkie akcje, strzały. To się chce oglądać. Oczywiście Peszko chciał dośrodkować, co zresztą przyznał przed kamerą, ale nieważne. Wyszło mu pięknie. Życzyłbym sobie więcej takich center zamienianych na gole w każdym meczu. Tak więc obiektywnie gratuluję Lechowi takiej gry i zazdroszczę kibiciom Kolejorza. Ja jestem wściekły i dawno mnie tak Legia nie zdołowała. Pozdrawiam

Kibicowskie gadki

Macie rację. Lewandowski pokazał klasę. Spokój z jakim przyjął piłkę, przymierzył no i strzał – sam miód. Mam nadzieję że nie zmarnuje talentu.Ma szansę ,bo jak słuchać ma dobrze poukładane w głowie. Życzę mu tego. Zresztą mecz nawet był fajny, bo walka, bo strzały bo gra do końca. I o to chodzi.Oczywiście jeszcze długa droga. Jak obastawiacie w najbliższej kolejce? Teoretycznie pierwsza czwórka ma słabszych rywali i powinna wygrać, ale różnie to bywa…Oby tylko Odra Wodzisław nie chwyciła właściwego rytmu w Warszawie. Gdyby Cracovia Arka i Zagłębie zrobiły sensację nie miałbym nic przeciwko temu.Ale to tyllko takie gadki kibica Legii… Pozdrawiam

Zaczęli, zaczęli…

Justyna bomba! Ogladałem jej finisz podczas imprezy, bo w sobotę mieliśmy zakończenie sezonu halowego, Najpierw finałowe mecze Pucharu Zimy w których sędziowałem, a potem tradycyjna impreza. Możecie sobie wyobrazić jak ryczeliśmy kiedy Justyna biegła na ostatnich metrach, a byliśmy już lekko wcięci. Ale najbardziej zaskoczyły mnie panczenistki, które wyskoczyły szokując wszystkich. A przecież zdobyły medal nie przez to, że ktoś się wywrócił, ale wydrapały ten wynik. Co ciekawe, indywidualnie wcześniej spisały się dramatycznie źle. I to jest piękne w sporcie.
Co do Legii to właśnie sztuką jest nic nie grać a wygrać. Szykowałem się na to spotkanie, ale musiałem chwilę przed pierwszym gwizdkiem wyskoczyć coś załatwić. Byłem wściekły. Pewnie domyślacie się, że jeszcze bardziej kiedy wróciłem i włączyłem telewizor. Była 29 minuta meczu, zobaczyłem 1:0 dla Cracovii i usłyszałem, że Legia gra w dziesiątkę. Potem wściekałem się jeszcze bardziej, bo Legia grała dramat, przez kawał drugiej połowy, też. Ale przyszły dwie akcje, które wszystko zmieniły. I za to kochamy futbol. Obejrzałem sytuację w której Choto dostał czerwona kartkę. Uważam, że słusznie należała mu się druga żółta za pokazywanie okularów liniowemu i sugerowanie, że nie widzi. Podobnie ocenił tio trener Urban mówiąc że zawodnik powinien utrzymać nerwy na wodzy. Po co zaraz taka zjadliwość, że Legia się odwoła, kartkę anulują,bo wiadomo ITI… Rzeczywiście ITI to siła sprawcza w polskim futbolu. Gdyby tak było, to nie podniecajmy się rywalizacją, bo ITI i tak załatwi Legii tytuł mistrzowski. Dajmy spokój takim wrzutkom, bo to nawet szkoda polemizować. A Lecha oglądałem. Grał bardzo fajnie i już wyobrażałem sobie jak cieszyli się fani Kolejorza. Oni mogli i z wyniku i gry, ja tylko z wyniku. Pozdrawiam

Nie doczekacie się…

Zgadzam sie z Homogogleticusem i nie zmieniam zdania. Nasi działacze to katastrofa, sposób funkcjonowania polskiego sportu, też. Nie chce rozwijać tematu postawy Polaków w Vancouver. Jak macie ochotę przeczytajcie mój tekst w jutrzejszym magazynie ,,GL” (będzie też w wydaniu online). Nic mnie tak nie wkurza jak prezes PZN Apoloniusz Tajner, który mówi, że to najlepsze zimowe igrzyska w historii. Statystycznie pewnie i tak, ale tylko statystycznie! Pamiętam jak po igrzyskach w Atenach atakowaliśmy na konferencji prasowej świętej pamięci prezesa PKOl pytaniami czemu mamy tylko 10 medali. On wówczas przyznał, że u nas jest chory system przygotowań . PKOl praktycznie zajmuje się tylko logistyką (stroje, przejazdy, hotele itd). Jakością przygotowań, pochłaniając olbrzymie pieniądze, związki sportowe. Dziś jest tak samo. Wyobraźmy sobie związek biathlonowy w którym jest taki bałagan jak obecnie, a wiceprezes jest przedstawicielem firmy ubierającej kadrę. Jak tam musiano wydawac pieniądze? Jeśli są tam takie jaja, to pewnie w innych związkach też, itd. W wielu europejskich krajach komitet olimpijski daje związkom pieniądze, ale kontroluje ich wydawanie i czuwa żeby wszystko grało, a w przypadku niepowodzenia jest współodpowiedzialny. Dopóki tego nie zrobimy będzie tak jak jest i prezesi zwiazków będą rozkładać ręce, mówiąc: sorry, to jest sport. Nie wyszło nam.
Inna historia. W kilku państwach jeśli zawodnik chce reprezentować swój kraj, ale jest daleko w rankingach, to mu proponują żeby sam siebie sfinansował albo poszukał sobie sponsorów i pojechał na igrzyska. Jeśli odniesie sukces (można się umówić co to jest sukces – medal, 5, czy 10 miejsce) to państwo zwraca mu pieniądze, które wydał na przygotowania. U nas spokojnie można było zrobić tak z narciarstwem dowolnym, alpejskim, short trackiem, boblesjami czy łyżwiarstwem figurowym (nasza zawodniczka zajęła ostatnie miejsce nie wykonując w programie obowiązkowym żadnej figury!). To jedna z propozycji, ale coś z tym trzeba zrobić.
Co do Mira to wygaduje straszne głupoty. Brudna polityka? OK, ale kto ją tak uprawiał jak nie on? Nie żal mi go w żaden sposób. Dziś startuje liga. Wiem, że większość z Was czeka na porażkę Legii. Mam nadzieję, że się nie doczekacie. Pozdrawiam

Skończymy na czterech?

Nie widziałem programu o którym dyskutujecie więc trudno mi zająć stanowisko.Dla mnie nie jest ważne jakiej drużynie kibicuje ktoś kto łamie prawo, a skoro łamie, to trzeba go potępić i już. Jak ktoś jest chuliganem to barwy klubowe nie mają znaczenie. Konstrukcja taka oto, że skoro prograjm robił TVN do musi być on skierowany przeciwko Lechowi, bo ITI to właściciel TVN i Legii jest raczej elipsą myślową. Ale jak zaznaczyłem programu nie widziałem.
I co powiecie o naszych skoczkach? Gadanie o ewentualnym brązie było szalenstwem. Małysz i długo długo nic. I tak pozostanie. Sikora? Piękne pogonie i dramatyczne pudła. Biathlonistki? Tak jak przypuszczałem poprzedni ich występ to przypadek. W biegu masowym pokazaly gdzie ich miejsce. Ech… Skończymy na czterech medalach czy będzie coś jeszcze? Pozdrawiam

Adam, Adam!

To było świetne! Adam Małysz pięknie skakał, ma srebro, a w sumie czwarty medal. Zrobił co mógł, był świetny, ale trafił na jeszcze lepszego Ammana. Ten w pierwszym skoku zlądował już praktycznie na płaskim. Muszę przyznać , że w tym sezonie kiedy Małysz cieniował na skoczniach uważałem że on już niewiele zrobi. Tymczasem on i trener mieli plan i go zrealizowali. Pięknie!
Homogogleticus (pozdrowiania) pisze że skoro zapowiadałem w felietonie sprzed dwóch tygodni klęskę naszych i obiecałem odszczekać jak będzie inaczej, to mam to zrobić. Szybko sięgnałem po tekst. Pisałem w nim, że mozemy liczyć na Justynę Kowalczyk, medal dla Adama byłby wspaniałym ukoronowaniem kariery, a Sikora już zrobił swoje a gdyby zaliczył pudło to byłoby wspaniale. Reszta naszych nie ma szans. W sumie niewiele się pomyliłem, ale rzeczywiście, skoro typowałem Małysza na tylko jeden medal to muszę, ale tak lightowo, odszczekać więc robię małe ,,hau, hau”. Pozdrawiam

Dobrze, że choć oni…

Dzięki za ciekawą i rzeczową dyskusję. Mam zdanie podobne do Homogogleticusa i Robsona. Mizeria naszego sportu i słabość działaczy wyłazi w sposób dramatyczny. Jak słyszę, że przyjeżdża prezes PZN i dlatego psycholg musi wyprowadzić się z wioski olimpijskiej, to szlag  mnie  trafia. Wystrzał naszej biathlonistki  i piąte miejsce (trzymałem kciuki, podobnie pewnie jak Wy żeby był medal) to, niestety, przypadek. Krystyna Pałka też  raz wystrzeliła, była piąta w Turynie. Minęły cztery lata i ciągle jest klasyfikowana w drugiej dziesiątce na świecie. Ciągle jest reprezentantką Polski, zalicza kolejne igrzyska, bo nie ma lepszych. I to jest dramat. Albo Łukasz Szczurek. Wielkie sukcesy w kategoriach młodzieżowych, a teraz dramatyczna kicha. Przecież  w pierwszym swoim starcie wyprzedził chyba tylko czterech zawodników, a wczoraj zaliczył cztery pudła! To kolejny zmarnowany talent. Czy nie powinien sobie dać spokój? Jeśli nie wyczuwa sytuacji,   powinno się to mu wyperswadować. Przeciez niektórzy będąc na słabiutkim poziomie ciagle reprezentują nasz kraj i ciągle z miernym skutkiem. Janusz Krężelok jest na każdych mistrzostwach, zaliczył też kilka igrzysk. I co? No nic, biega sobie. Nie mogłem patrzeć jak w ćwierćfinale sprintu od początku  do końca biegł ostatni, bez najmniejszej szansy wyprzedzenia kogokolwiek.

Z drugiej strony rozumiem argumenty M.Sz i Statacha. Czy więc, skoro jesteśmy tacy słabi nie wysyłać naszych? Może dojść do sytuacji, że na starcie biegu stanie reprezentant Nigerii, który drugi raz w życiu zobaczył śnieg, a nie będzie  Polaka. To jakby szerszy problem i na wiekszą dyskusję. Uważam, że w obecnej dobie na igrzyskach poiwnni występować tylko najlepsi. Idee coubertainowskie są piękne i szczytne, ale tam gdzie wybieramy mistrzów powinni na starcie stanąć najlepsi. Niech będą wcześniej eliminacje, może jakiś element parytetu (żeby nie wyszło tak, że start np. w zjeździe stanie się mistrzostwami trzech, czterech krajów), ale oglądnie bobsleistów z Wysp Dziewiczych, którzy pędzą rynną niczym puszczony w dół worek, albo podczas letnich igrzysk pływaka, który ma problem z pokonaniem 50 metrów, nie ma sensu. Chcę ogladać najlepszych. I szkoda że nie ma wśród nich Polaków, bądź pojawiają się bardzo rzadko. W sumie nie znam recepty. Postawić na jedną, dwie konkurencje, jak Holendrzy na panczeny, Łotysze biegi itd. czy też zostawić tak jak jest? Nie mam pojęcia. Temat wraca podczas kolejnych igrzysk i nic się nie zmienia. Ale działacze czują się świetnie…
No dobra. Pomarudziłem sobie i dziś czekam na Justynę a jutro Adama . Dobrze, że choć oni! Pozdrawiam.

Brawo Adam

Małysz zrobił co do niego należy i chwała mu za to. Szwajcara nie mógł wyprzedzić bo ten był po prostu lepszy. Zapowiadałem sceptycznie jeden – dwa medale, a tu proszę  pierwszego dnia mamy już jeden. No, no…

W sparwie sztucznego nadmuchania ekipy skłaniam się do zdania Homogogoleticusa. Byłem na dwóch igrzyskach, wprawdzie letnich, ale problem był  ten sam. Tłumy działaczy, różnych ,,wujów”  od czegoś tam, tylko brakuje często miejsca dla trenerów.    Taka jest rzeczywistość.Niestety.  A potem chłopaki z nudów goklą wódę i śpią na trawnikach w  wiosce olimpijskiej,  jak to było w Pekinie. Może to zbyt ostre stanowisko, ale kolejność  powinna być taka: 1. zawodnicy, 2. trenerzy, 3. ewentualnie działacze. Czy jest tak u nas? Mam wątpliwości. Ale zostawmy to. Brawo Adam!

Jutro Igrzyska

OK. Przyjmuję do wiadomości że większość z Was uważa wywieszenie  tablicy w gdyńskim (oczywiście gdyńskim ,a nie gdańskim, co już mi zostało wypomniane) kościele za coś niewłaściwego. Szanuję ten pogląd, bo podobnie myśli wielu ludzi w Polsce, a to, że dwaj inicjatorzy protestu to posłowie PiS-u nie ma żadnego znaczenia. Ja zostanę przy swoim zdaniu. Przykład zbomdardowanego Drezna tu nie pasuje. Pewnie gdyby w Dreźnie powieszono tablicę ku czci ludzi,  którzy zginęli w czasie owego straszliwego nalotu jej inicjatorzy myśleliby o wszystkich ludziach którzy zgineli także obcokrajowcach, którzy w tym czasie byli w Dreźnie. A  z tego co pamiętam były tam filie obozów a w fabrykach pracowało wielu robotników przymusowych. Ale tak jak już pisałem w tym co mówicie jest wiele racjonalnych przesłanek i   szanuję Wasze zdanie. Sprawa Gustloffa jest bardzo ciekawa. Przeczytałem  wiele na temat wraku. Do 1956 roku wchodzili na niego tylko Rosjanie bo  szukali bursztynowej komnaty. Nasi po raz pierwszy byli na wraku bodaj w 1956. Leży dość płytko, bo na głębokości siedemdziesięciu kilku metrów. Czytałem wspomnienia nurka, którzy zszedł tam pierwszy. Spodziewano się wielu rzeczy, ciał, a właściwie już  kości. Statek jak tonie jest jak otwarta walizka, wszystko z niej wylatuje. Tam było około 10 tysięcy ludzi, spodziwano się więc (podobnie jak było wokół Titanica) pola szczątków. Na Gustloffie nie było nic! Ani jednej walizki, buta, szkieletu itd. Po pr0stu Rosjanie wszystko dokładnie wyczyścili!  W sumie to największa katastrofa morska w historiia zdarzyła się niedaleko Helu.

 

Jutro igrzyska. Mimo wielkiej napinki jestem sceptykiem. Liczę  na jeden – dwa medale. A może się mylę? Nie ukrywam, że nie jestem wielkim zwolennikiem sportów zimowych. Skoki zwyczjanie mnie nudzą.  W sumie to najbardziej lubię  hokej. A Wy?

Popieram Czechów

No to rozwinęła się nam fajna dyskusja. I o to chodzi. Wymieniajmy poglądy właśnie w ten sposób. Jeśli chodzi o immunitet Piesiewicza to popieram tych którzy byli za jego uchyleniem. Sprawa nie ma podtekstu politycznego, nikt nie chce zrobić senatorowi koło piór z racji jego przynależności partyjnej. Powinien więc stanąć przed sądem.

Jeśli chodzi o nartkotyki to popieram Czechów. Zakazy nic nie dadzą, to tak jak za komuny sprzedaż alkoholu była od 13.00, a wszyscy i tak trąbili od rana. Trzeba walczyć z problemem, ale nie w ten sposób i idiotycznymi zakazami.  Jestem wrogiem narkotyków, ąle raczej nie rusza mnie jak ktoś sobie incydentalnie wypali zioło. Tak, wiem że zaczyna się od małych dawek, potem większych, a bywa, że to przechodzi w  uzależnienie itd. Ale lepiej przekonywać, że właśnie zaczyna się od małych działek niż zakazywać. Czesi  są po prostu mniejszymi hipokrytami niż Polacy. 

Mnie strasznie bulwersowała ostatnio sprawa apelu  dwóch posłów PiS, którzy zaprotestowali  przeciwko wywieszeniu w jednym z gdańskich kościołów tablicy dla upamiętnienia ofiar z zatopionego 30 stycznia 1945 roku Wilhema Gustloffa. Przeczytałem wiele na temat tej tragedii, ostatnio obejrzałem film. Zginęło około 10 tysięcy ludzi, w tym większość kobiet i dzieci. Owszem, płynęło tam około tysiąc wyszkolonych podwodniaków którzy w Kilonii mieli wsiąść na nowe łodzie podwodne i dalej walczyć, byli też ranni żołnierze którzy pewnie po wyzdrowieniu włączyliby się do wojny. Statek miał działka przeciwlotnicze i większość historyków uważa że kapitan radzieckiego okrętu podwodnego Marinesko mógł , a nawet powinien go zatopić.  Ale co innego zatopienie statku a co innego upamiętnienie ofiar 65 lat po wypadku. 

Owi posłowie twierdzą że taka tablica to ,,zacieranie różnic między ofiarem i katem”.  Ktoś powiedział że jak sobie pomyśli o losie tych ludzi ginących w mroźną noc w falach Bałtyku to nie obchodzi go narodowośc ofiar. Mam podobne zdanie. Taki protest budzi mój sprzeciw. I nie chodzi o to że oni są z PiS-u bo tam myśli wielu jeszcze ludzi w Polsce. Często mam pretensje do księży czy biskupów za ich wypowiedzi czy gesty, ale ów gdański zakonnik (to redemptorysta jak ojciec Rydzyk) który zaakceptował tę tablicę w swoim kościele i kapelan ludzi morza który odprawił za zaginionych mszę  wzbudzili  mój wielki szacunek.

A co Wy sądzicie? Jestem ciekaw Waszych opinii. Pozdrawiam