platforma blogowa portalu gazeta lubuska

Kupiłeś marchewkę?

Gratuluję pomysłu Czytelnikowi który  dopisał się pod moim ostatnim wpisem. Mecz Polska – Austria. Nasi szybko prowadzą 1:0, 2:0 i 3:0, a tu budzi go żona i pyta; – Kupiłeś marchewkę? Marchewkę się pytam czy kupiłeś? – warczy. Rewelacja. Bardzo mi się podobało.

Jeśli ktoś chciał obejrzeć prawdziwy futbol, to mógł popatrzeć na mecz Holandia – Francja. To było coś pięknego! Walka, akcje, strzały, gole. Holendrzy grali wspaniale, ale przecież Francuzi też walczyli. Mniej skutecznie ale cały czas próbowali coś zrobić. Przed Chorwacją wolę już nic nie mówić.  Jak nadchodził pojedynek z Niemcami,  odrzucając tylko chłodną kalkulację, typowałem 1:1, przed Austrią 2:1 dla nas, co wydawało się bardzo logiczne. Teraz zamilczę. Pewnie będzie tak, że znów się honorowo pożegnamy.

Żona zapytała czy nie jestem już zmęczony Euro. A skąd! Dla mnie mistrzostwa mogłyby trwać i dwa miesiące. Bo futbol to jest potęga! Czyż nie?

Wszystko przez niego!

No  to  jedziemy do domu. Jak to u nas wszystkiemu teraz będzie winny angielski sędzia. Owszem, decyzja była  kontrowersyjna. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Lewandowski ściągał w dół rywala i to w momencie kiedy w pole karne leciała piłka zagrywana z rzutu wolnego. Inna sprawa, że futbol zrobił się tak dynamiczny tak ostry i szybki, że przepychanki w polu karnym w czasie wykonywania rzutów wolnych i rożnych to normalka.  Wszyscy mówią, że jedenastki nie było. Komentatorzy, trener, kibice.  W porządku. Ale twierdzenie, że sędzia Webb pomagał Austriakom, że czaił się by nam zrobić krzywdę,  to przesada.

Szkoda, że w tym zwalaniu winy na arbitra zapominamy, że przez 30 minut graliśmy potwornie i gdyby nie Boruc to Austriacy wygrywaliby 2:0 i byłoby po meczu. Czemu tak daliśmy się zepchnąć i stłamsić? To mnie bardzo nurtuje i boli. Znów ostatni mecz mistrzostw gramy o honor, znów jedziemy do domu. No, ale teraz wreszcie mamy sprawcę. To 37-letni angielski angielski sędzia, bodaj policjant z zawodu,  Howard Webb.

To był futbol!

To był futbol! Myślę oczywiście o meczu Holandia – Włochy. Przyznam, że choć – jak sądzę – nieźle znam przepisy, też ryknąłem w 28 minucie , że van Nistelrooy jest na spalonym. Włoski obrońca, który znalazł się za boiskiem uszedł mojej uwadze. A to jednak on decydował, że o spalonym nie mogło być mowy i wielki Ruud prawidłowo strzelił gola. Holandrzy grali pięknie. To jest to na co czekamy. Nie wiem co byłoby, gdyby Włosi, a szczególnie ich obrońcy, nie robili takich głupot . Ale robili i teraz mają problem. Ale niech się oni martwią. Ja już myślę o Austrii. Miałem przyjemność oglądać oba mecze naszych  z Austriakami w eliminacjach do mistrzostw świata , w Wiedniu i Chorzowie. Oba wygraliśmy, ale wcale nie było nam łatwo, a w Wiedniu mieliśmy sporo szczęścia. Niech zostanie przy nas dalej…

Napisał do mnie Czytelnik (pozdrowienia), który analizował pierwszą bramkę dla Niemców. Pyta czy  gdy zawodnik, który w momencie podania był na pozycji spalonej gdy   piłkę otrzymał  jego kolega i potem  dostał od niego podanie i strzelił gola,  sędzia asystent nie powinien podnieść w  górę choragiewkę? Wydaje mi się, że tak. Ale to już za nami. Lukas strzelił nam też drugiego i jest po wszystkim. Przyznam, że już nie mogę czytać o tym jak to Podolski płakał kiedy trafiał do siatki, jak to bał się co powiedzą jego ojciec i wujek siedzący na trybunach.   Co, miał nie strzelić kiedy była okazja? Mnie przypadek tego zawodnika i kilku innych wcale nie dziwi. W naszej skomplikowanej historii Polaków z Niemcami jest takich  wiele. A polityk LPR, który postuluje by takim sportwcom odebrać obywatelstwo niech się   popuka w głowę. I to ostro. Może pomoże?