platforma blogowa portalu gazeta lubuska

Życzliwość zawsze wygra

Zaczynamy sezon ogórkowy. Tak jak napisałem w czwartkowym felietonie,  w lipcu zostaje nam Tour de France i żużel. W poniedziałek losowanie europejskich pucharów. Jak nasi wylosują? Co ciekawe  praktycznie wszyscy pucharowicze mają remonty stadionów i musza grać gdzieś indziej. Jak siobie z  tym poradzą?  Kev-72 pisze, że Maciej Murawski zawsze dużo gadał. OK, ale jako szkoleniowiec niegdy jeszcze nie występował. Zobaczmy jak mu pójdzie. Oby jak najlepiej.

Z innej beczki. Zastanawiam się nad ludzką życzliwiością. Z jednej strony bywa, że ludzie buchają do siebie agresją, potrafią walić do siebie z grubej rury (jak w naszej polityce) a z drugiej mają wspaniałe odruchy, wzruszeni i przejęci nieszczęściem bliźniego potrafią pomóc, nawet w takim zakresie w jakim nikt się tego nie spodziewał. Pamiętacie sprawę tej małej, chorej na białaczkę  dziewczynki, Hani?  Pisałem o niej kilka razy. Powstawała piękna akcja pomocy, włączyli się ludzie całej Polski. Hania zmarła, ale akcja trwa nadal. Na stronie internetowej haniawesolowska.fotolog.pl ludzie których wzruszyła i zjednoczyła sprawa pomocy Hani dalej dyskutują, pomagają innym dzieciom, a rodzice Hani za pieniążki, które zostały na koncie   wyposażyli plac zabaw przed kliniką we Wrocławiu w której ją leczono, a teraz inne dzieci. W sumie nie jestęśmy tacy źli…

Ale dostrzagam też jakby wzrost poziomu we wzajemnych kontaktach. Buractwo z PRL-u jeszcze jest ale jakby gdzieś się kurczy, znika. Też to dostrzegacie? To są może drobiazgi ale grzeczny policjant, czy uprzejma pielęgniarka to fajne sprawy.Ostatnio moja żona podczas długiego weekendu była na nauczycielskiej wycieczce w Zachełmiu  . Jaka  była jej rozpacz kiedy wróciła i zobaczyła że fajne prezenciki jakie kupiła dla naszych wnucząt zostały w hotelowej szafie. Napisała maila nie liczac, że jest jakakolwiek szansa. I proszę. Szybko przyszła odpowiedź, że owszem  znaleźli te rzeczy   i je wysyłają. Przyszły na drugi dzień! Takich spraw jest  więcej. Kto wie może doczekamy czasów powszechnej życzliwości, a tamto zostanie w opowieści starszego  pokolenia i  filmach Barei? Oby tak się stało.

        Z drugiej strony jak czasem wejdę w internet ,to jak śpiewał artysta ,,włos na głowie powstaje”. Wystarczy mi tylko to co niektórzy pisza pod moimi teksami w gazecie. Lubię polemikę nawet ostrą, ale na argumenty. Jest taki gość, który mniej wiecej pod co drugim felietonem  jedzie ze mną i moim kotem. Żadnych argumentów, jakiejś dyskusji czy też (tak jak choćby w dyskusjach na tym blogu)  zaprezentowanie własnej opinii na omawiany temat. Jechanka i tyle. Nie wiem, ale być może tak źle życzył mojemy kotu, że zachorował. Ale on jest twardziel i wierzę że wyzdrowieje. Przywołując ten przykład nie chcę się użalać nad sobą, bo jak powiedziała moja szefowa ,,dziennikarz musi mieć twardą d…”  , ale jestem przerażony poziomem dyskusji na niektórych forach. Najprościej skryć się za nickiem i dowalić drugiemu…  No,  ale skoro do tej pory walczymy z resztkami z PRL-u to zanim zaczniemy się szanować w tym wynalazku wspołcześności mina lata świetlne. Ja już tego chyba nie doczekam… Ale myślę, że życzliwość i szacunek dla innych zawsze wygra.

 Do Statcha: zazdroszcze urlopu, wypoczynku, spokoju i oddechu przed nowymi wyzwaniami; do Homo golgeticusa: o co chodzi z tymi pieniędzmi na rejestrację bloga? Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.

Lennon żyje!

Dzięki za fajne uwagi. M.Sz pisze o Johnie Lennonie. Wspominałem w czwartkowym felietonie o 28 rocznicy jego śmierci, która przypadła we wtorek.  To był idol mojego i pewnie nie tylko mojego pokolenia. Ja go mogę słuchać godzinami. Kiedyś jeszcze Wam opowiem   jak wpłynął i wpływa na mnie.  Ale przecież lennon żyje. Dla mnie i pewnie jeszcze wielu innych.

 Jak słusznie twierdzi M.Sz. zamiast puszczania we wszelkich stacjach radiowych nieszczęsnego ,,Last Christmas” mogliby choć co jakiś czas nam, fanom Johna, dać ,,So This is Christmas”. Ale przecież jest też kilka pięknych kawałków Skaldów. Niestety, nasze komercyjne stacje radiowe dają muzyczną sieczkę. Nie ukrywam, że czasem jestem nią ostro zmęczony i tęsknię za jakimś starym, dobrym rockiem.

Kev 72 popiera prezydenta Czech Vaclava Klausa, którego ostro słownie zaatakował eurodeputowany. Też uważam, że nikt nie powinien obrażać prezydenta i to jeszcze w jego kraju. Z tego co pisze Kev 72 widzę że mamy inne poglądy na Unię Europejską. Mnie uczestnictwo w niej bardzo się podoba (choć dostrzegam też minusy).  Przecież płyną do nas wielkie pieniądze, których byśmy nigdy i nigdzie nie zdobyli. A ile inwestycji powstało dzięki Unii! Wystarczy się tylko rozejrzeć.

Zgadzam się ze Stefanem, że montowanie armii zaciężej do niczego dobrego nie prowadzi. Też uważam że Czarni Żagań powinni zostawić większość chłopaków, którzy wywalczyli drugą ligę plus dołożyć dwóch, trzech  obcych. Teraz, jak słyszę, zaciąg robi GKP. Mają tam grać Arkadiusz Klimek, Mariusz Liberda  i Piotr Świerczewski. Nic do nich nie mam, ale ściąganie za wielkie pieniądze gości sporo po trzydziestce uważam za błąd. Co do Lechii, to czarno widzę. I tak co roku… 

  W sobotę Barcelana – Real. Na kogo stawiacie? Faworytem wydaje się Barca, ale faworyci nie zawsze wygrywają. Może więc Real?  Niech zwycięży . Liga będzie ciekawsza. Pozdrawiam            

Strzał w przerwie

 

Serdeczne dzięki za imieninowe życzenia! To prawda jak pisze ,,arek falubaz”, że gdyby nie Puchar UEFA to Lech miałby przewagę nad pozostałymi. Zgadzam się. Oni fajnie grają i w czwartek będę trzymał kciuki w czasie meczu z Deportivo. ,,Statch” pyta o tytuł wspomnień George Besta. To ,,Strzał w przerwie”. Podobnie jak M.Sz. pamiętam te wspaniałe mecze Górnika z Manchesterem United. Były czasy… Choć nie ukrywam, że jako fanowi Legii bardziej utkwiły mi w pamięci mecze półfinałowe Pucharu Europy Legia – Feyenoord w 1970 roku. I ta piłka, która stanęła w błocie na linii bramkowej Holendrów… W Warszawie było 0:0, w Rotterdamie 2:0 dla gospodarzy i po marzeniach o finale. Szkoda.

Wracając do Lecha. ,,Homo googleticus” pisze, że Stilić nie trafił z pięciu metrów. I co z tego? To gość, który się świetnie zapowiada. A tak swoją drogą to dobrze mieć takiego korespondenta jak ,,homo googleticus” (przy okazji pozdrowienia). Zawsze wsadzi szpilkę i zazwyczaj się nie zgadza. OK. Czasem tak trzeba, bo człowiek obrósłby w piórka i uważał że zawsze musi mieć rację, a tak przecież nie jest. Kończąc już naprawdę o arbitrze Szulcu. Nie zmieniam zdania. Jeśli zawodnik powie do sędziego (także słabego, który się myli) na boisku ,,ty k…o i cioto” to musi je opuścić. Jak się to ma do obrażania Prezydenta, którego pewnie nikt rozsądny nie pochwala? Nie wiem zupełnie.

Co do książki Besta. Zgubiła go wóda i balangi, bo talent miał wielki, kto wie czy nie największy ze wszystkich. Gdzie tam przesada? George pisze o tym bez ogródek i szczerze, nie zwala na jakieś okoliczności, nie wybiela się. Dlatego książka jest fajna. I wreszcie ,,homo googleticus” pisze, że chciałby się dowiedzieć co w dobie internetu wymaga mojej całodniowej obecności w redakcji? Internet to nie wszystko. Pisać rzeczywiście można w domu. Strony trzeba zaplanować, ułożyć teksty (wcześniej przejrzeć, poprawić itd). Potem zrobić jeszcze poprawki, dodać to co się dzieje wieczorem (ostatnie wyniki i relacje), spasować to ze zdjęciami i itd. Niestety, to można zrobić tylko osobiście…

Pozdrawiam

Byłem w ,,kropli”

Wy jeszcze sobie smacznie śpicie, a ja już zaliczyłem pływalnię. To jedyne miejsce gdzie dla dziennikarzy są miejsca limitowane. Doczekałęm się, dostałem bilet i oczywiście poszedłem do tej słynnej ,,Kropli wody”. Jest na co popatrzeć. Napiszę o tym szerze, j w ,,GL”. Ale tym dla którego prawie wszyscy tam przyszli był Michael Phelps. To jest już megagwiazda. Jak tylko pojawił się na pływalni kamery śledziły jego każdy ruch. On spokojnie, jakby jadł bułkę z masłem walnął kolejny rekord i zaliczył kolejne złoto. Chwilę po ceremonii, jakby nigdy nic, wygrał półfinał na setkę motylkiem. Gość jest niemożliwy! Oglądałem po raz pierwszy na tych igrzyskach ceremonię wręczenia medali. Widziałem na podium Węgra, Norweżkę, Rosjanina. Od razu pomyślełem: a my nie mamy nawet małogo brązu!

Jeden z korespondentów pisze, że piwo było mi wczoraj potrzebne na smutki związane z porażką Legii. Nie to  było wcześniej. Kiedy wróciłem do hotelu i kuknąłem w internet było 1:2 i 67 minuta. Pomyślałem że może jeszcze coś zrobią. Gdzie tam. Zajrzałem, był ,,full time” i nadal 1:2. Jak tak można??? Który raz Legia przegrywa z kimś kto jest w jej zasięgu i to u siebie? To doprawdy wstyd.

 Jestem natomiast pod wrażeniem Lecha. To nic że rywal bardzo średni. Gra się dla publiczności, ofensywnie i strzela się gole. O to chodzi w futbolu. Obiecałem sobie, że wybiorę się do Poznania na mecz w kolejnej rundzie. I zrobię to! W Pekinie pierwszy raz od kiedy tu jestem ( to już 9 dni) wyszło słońce. Może dla naszych sportowców też zaświeci? Oby.  

Koniec laby

No dobra. Koniec laby. Pojutrze startuje ekstraklasa, w sobotę pierwsza i druga liga. Futbol to jest futbol. I nic tego nie zmieni.  Inne dyscypliny to przy nim bracia mniejsi.

Pewnie, że wolałbym aby nasze stadiony były piękne, pełno widzów, żadnych zadym i buractw. Do tego jeszcze mądre kierownictwo… Ale byłoby fajnie! Niestety, na razie nie jest. Ale gdzieś tam widać jakieś zalążki nowego. Może z tego coś wyrośnie? Oby. U nas też jakby lepiej. GKP w pierwszej lidze, trzy kolejne ekipy w drugiej. Ciekaw jestem co oprócz zmiany nazwy przyniesie reforma naszego futbolu? Oby coś  z tego wyszło.

Wiem, że to utopia, ale marzą mi się na Ziemi Lubuskiej fajne typowo  piłkarskie stadiony na 5-10 tysięcy widzów, z obowiązkowym oświetleniem  bez pooranej bieżni dookoła, zniszczonych skoczni, połamanych ławek i wyrwanych płotów. Mecz w sobotni wieczór,  jak  gdzieś w  Europie.  To byłaby radocha!  Może się doczekamy? Kto wie…        

Chyba odetchnęliśmy…

Dzięki za wszystkie wpisy i uwagi. Muszę przyznać, że wiele jest bardzo ciekawych i fachowych. Tak jak choćby ten z wyjaśnieniem czemu kara dla Bastiana Schweinsteigera jest mniejsza niż Volkana Demirela. To są argumenty! Jeszcze raz dzięki! 

W sumie chyba wszyscy odetchnęliśmy kiedy Fabregas strzelił decydującego karnego dla Hiszpanów. Awansował zespół w tym meczu lepszy, grający ładniejszy i bardziej ofensywny futbol. Teraz lekki oddech i półfinały. Mam taką zasadę, że jeśli nie gra Polska i nie mam szczególnie ulubionego zespołu, to kibicuję teoretycznie słabszym. Teraz jej oczywiście nie złamię. Będę trzymał kciuki za Rosją i Turcją.   A wy?   

Reguła i wyjątek

Podobnie jak większość stawiałem na Holandię, ale – musicie przyznać - ostrożnie, doceniając klasę Rosjan. W sumie w czasie spotkania trzymałem kciuki za nich. Bardzo mi się podobali. To był futbol! W dogrywce stłamsili Holendrów,  zajechali i zagonili.

Patrząc na Turków i Rosjan myślałem sobie: nie mogli nasi tak grać? Nawet zakładając, że oni mają nieco lepszych piłkarzy niż my, to walka, bieganie, zawziętość zasługują na szacunek. Oczywiście będę kibicować obu zespołom w półfinałach. Szczególnie Turkom, bo ewentualne wyeliminowanie Niemców wprowadzi mnie w bardzo dobry nastrój.

Ktoś ostatnio zauważył coś takiego. Bastian Schweinsteiger za popchnięcie rywala w meczu z Austrią i czerwoną kartkę dostał jeden mecz kary. Turecki bramkarz Volkan Demirel za dokładnie to samo w pojedynku z Czechami został ukarany dwoma meczami. Jestem daleki od jakiejś teorii spiskowej, ale to trochę dziwne… Dlatego właśnie będę trzymał kciuki za tych  mniej możnych. Może im się uda.

Kto dziś wygra? Biorąc pod uwagę tendencję z tych mistrzostw, że zespoły które zaczęły z wysokiego C odpadają, powinni zwyciężyć Włosi. Ja jednak stawiam na Hiszpanów. W końcu każda reguła musi mieć wyjątki…            

Coś wspaniałego!

Kilka godzin przed meczem pisałem, że trzymam kciuki za Turków i że może będzie dogrywka. Trafiłem. Ale to była końcówka. Dlatego futbol jest taki wspaniały. Przecież ten mecz nie był wielkim widowiskiem, a po latach wszyscy będą go pamiętać. Ale Turcy są odporni!. Dostać bramkę w 119 minucie. Jeszcze się po tym podnieść i wyrównać! To było cudowne. Nie wiem tylko czemu panowie  w studiu tak lekceważąco wypowiadali się o tureckim bramkarzu. To bardzo doświadczony zawodnik. 118 meczów kadrze to jest wynik. Owszem zawalił gola, ale obronił karnego!

Ostudziłbym już dziś zapędy tych, którzy już widzą Niemców w finale. Turcy nie mają nic do stracenia. Życzę im zwycięstwa. Pamiętacie co pisano po pierwszym meczu Turcji, w którym nie miała nic do powiedzenie z Portugalią? Wysyłano ich do domów zaraz po pierwszej rundzie. Nikt nie dałby pięciu groszy za nich. Tymczasem są w półfinale. Wiele był dał, żeby Polska grała tak jak Turcja….

Co dziś? Holendrzy wcale nie będą mieli łatwo. Jeśli się napompują tym co o nich mówią i piszą, jeśli uznają, że są już wielcy, to może być sensacja. Ale o tym pewnie wie van Basten i nie zlekceważy rywala, tym bardziej,
 że prowadzi go jego rodak. Tak więc znów czeka nas uczta. I niech ktoś powie, że futbol to nie najważniejsza dyscyplina…. Stawiam, mimo wszystko, na Holandię , ale minimalnie 2:1 i po ciężkim boju. A wy?

Zawieja

Na razie mam już dosyć polskiego  futbolu. Tych dywagacji, dyskusji, pytań czemu tak, a nie inaczej. Dziś jak pisał mój kolega technicy zwijają kable, reklamy i salę konferencyjnąw Bad Waltersdorf. Wczoraj cichcem odejchali piłkarze. Smutek, smuteczek. Oczywiście dalej oglądam bo jest co, ale bez naszych to już nie to samo.  

Dla ukojenia skołatanej duszy sięgnąłem ostatnio po piosenki Skaldów. Starsi  pewnie pamiętają, młodsi słyszeli. Nie interesowały mnie bardzo znane kawałki, takie jak ,,Prześliczna wiolonczelistka”, czy ,,Cała jesteś w skowronkach”, ale ballady i mniej znane melodie. Pyszności! W ucho wpadła mi piosenka ,,Zawieja”. Oczywiście jako fan Skaldów znałem i słyszałem ją. Nie mogłem jednak przypomnieć sobie kto napisał jej piękny tekst. Nie jestem aż takim znawca poezji, by to po prostu wiedzieć. Ale do czego mamy internet! Pogrzebałem i proszę – Julian Tuwim! Sami przeczytajcie:           

Zawieja

Miłość mnie szuka po mieście,

Miłość w zielonym berecie.

Przepadłem jak kamień w wodę.

Gdzie jestem? Wy może wiecie?

Spod zielonego beretu

Strzępek wichury w złocie:

Ptak nieprzytomny z tęsknoty,

Włosy w porywczym odlocie.

Biega w rumieńcach, zdyszana,

Pośpiechem drżąc gorączkowym,

Miłość, zawieja wieczorna,

Miłość w trenczkocie deszczowym.

Wiatr jej nadążyć nie może

I gończe listy rozwiesza,

Pod naprężonym jej swetrem

Stuka żarliwa depesza.

W barach, kawiarniach, teatrach

Listy i serce zostawia,

Zamieć po mieście kołuje,

Róże spod bruku wykrwawia.

Prawda, że piękne? Czemu mnie dziś wzięło na poezję i muzykę? Z jednej strony widziałem kawałek Opola i od razu musiałem się odtruć starymi, dobrymi  Skaldami. Z drugiej przypomniałem sobie cytat z poety Wątłusza ze ,,Sposobu na Alcybiadesa” Niziurskiego, którego chyba każdy średnio rozgarnięty człowiek z mojego pokolenia musiał czytać: ,,Gdy ci walka na pięści zbrzydła, poezji rozwiń skrzydła”.

Pozdrowienia

Kupiłeś marchewkę?

Gratuluję pomysłu Czytelnikowi który  dopisał się pod moim ostatnim wpisem. Mecz Polska – Austria. Nasi szybko prowadzą 1:0, 2:0 i 3:0, a tu budzi go żona i pyta; – Kupiłeś marchewkę? Marchewkę się pytam czy kupiłeś? – warczy. Rewelacja. Bardzo mi się podobało.

Jeśli ktoś chciał obejrzeć prawdziwy futbol, to mógł popatrzeć na mecz Holandia – Francja. To było coś pięknego! Walka, akcje, strzały, gole. Holendrzy grali wspaniale, ale przecież Francuzi też walczyli. Mniej skutecznie ale cały czas próbowali coś zrobić. Przed Chorwacją wolę już nic nie mówić.  Jak nadchodził pojedynek z Niemcami,  odrzucając tylko chłodną kalkulację, typowałem 1:1, przed Austrią 2:1 dla nas, co wydawało się bardzo logiczne. Teraz zamilczę. Pewnie będzie tak, że znów się honorowo pożegnamy.

Żona zapytała czy nie jestem już zmęczony Euro. A skąd! Dla mnie mistrzostwa mogłyby trwać i dwa miesiące. Bo futbol to jest potęga! Czyż nie?