platforma blogowa portalu gazeta lubuska

Obstawiam 2:1

Jestem bardzo ciekaw jak to jutro będzie. Bardzo liczę, że Lech nie pęknie, postawi się, powalczy i wygra. W sumie wychodzi, że od tego meczu zależy awans. Trzeba zwyciężyć  i tyle. Hiszpanie trochę się boją. Ich prasa pisze o wielkim  mrozie w Poznaniu ( no tak, dla nich zero albo minus jeden to trzaskający mróz) i fanatycznych kibicach Lecha. Zapowiada się fajny mecz. Obie ekipy są na fali wznoszącej, obie mają ambicje.  Jak obstawiacie? Ja 2:1 dla poznaniaków.

Już  nie podejmuję polemiki, bo przecież chodzi o jakieś argumenty, a nie stawienie do każdej tezy konty. Jeśli jednak  George Best, facet który jest uważany za jednego z najzdolniejszych futbolistów XX wieku , ma w Belfaście pomnik, a z piłką mógł zrobić  wszystko,  był życiowym nieudacznikiem, to naszemu futbolowi życzę kogoś takiego (nawet gdyby  pił tyle ile George, a jak sam przyznaje w swojej książce był w tym mocny ).

Co za pech. Naszemu prezydentowi w Mongolii zepsuł się samolot, a  w  Japonii rozchorował się    cesarz i go nie przyjął. Może zdąży do Gdańska na rozmowę z prezydentem Francji? Gdyby tak zrobił ( i nie ma w tym żadnej ironii) pokazałby wielką klasę.

Pozdrawiam i trzymajmy kciuki za Lecha

PS: Statch może  się nie denerwować, małej trzcionki już nie będzie. Przepraszam za te poprzednie paciorki   

Strzał w przerwie

 

Serdeczne dzięki za imieninowe życzenia! To prawda jak pisze ,,arek falubaz”, że gdyby nie Puchar UEFA to Lech miałby przewagę nad pozostałymi. Zgadzam się. Oni fajnie grają i w czwartek będę trzymał kciuki w czasie meczu z Deportivo. ,,Statch” pyta o tytuł wspomnień George Besta. To ,,Strzał w przerwie”. Podobnie jak M.Sz. pamiętam te wspaniałe mecze Górnika z Manchesterem United. Były czasy… Choć nie ukrywam, że jako fanowi Legii bardziej utkwiły mi w pamięci mecze półfinałowe Pucharu Europy Legia – Feyenoord w 1970 roku. I ta piłka, która stanęła w błocie na linii bramkowej Holendrów… W Warszawie było 0:0, w Rotterdamie 2:0 dla gospodarzy i po marzeniach o finale. Szkoda.

Wracając do Lecha. ,,Homo googleticus” pisze, że Stilić nie trafił z pięciu metrów. I co z tego? To gość, który się świetnie zapowiada. A tak swoją drogą to dobrze mieć takiego korespondenta jak ,,homo googleticus” (przy okazji pozdrowienia). Zawsze wsadzi szpilkę i zazwyczaj się nie zgadza. OK. Czasem tak trzeba, bo człowiek obrósłby w piórka i uważał że zawsze musi mieć rację, a tak przecież nie jest. Kończąc już naprawdę o arbitrze Szulcu. Nie zmieniam zdania. Jeśli zawodnik powie do sędziego (także słabego, który się myli) na boisku ,,ty k…o i cioto” to musi je opuścić. Jak się to ma do obrażania Prezydenta, którego pewnie nikt rozsądny nie pochwala? Nie wiem zupełnie.

Co do książki Besta. Zgubiła go wóda i balangi, bo talent miał wielki, kto wie czy nie największy ze wszystkich. Gdzie tam przesada? George pisze o tym bez ogródek i szczerze, nie zwala na jakieś okoliczności, nie wybiela się. Dlatego książka jest fajna. I wreszcie ,,homo googleticus” pisze, że chciałby się dowiedzieć co w dobie internetu wymaga mojej całodniowej obecności w redakcji? Internet to nie wszystko. Pisać rzeczywiście można w domu. Strony trzeba zaplanować, ułożyć teksty (wcześniej przejrzeć, poprawić itd). Potem zrobić jeszcze poprawki, dodać to co się dzieje wieczorem (ostatnie wyniki i relacje), spasować to ze zdjęciami i itd. Niestety, to można zrobić tylko osobiście…

Pozdrawiam