Co tam u Was? Już przygotowania świąteczne? Ja na razie się wykręciłem, bo dziś praktycznie spędzam cały dzień w redakcji. Ale nie ominie mnie ta zadyma. I to pewnie już od jutra.
Od lat część potraw wigilijnych przygotowuję osobiście. Zawsze smażę karpia (już czeka zamrożony i podzwonkowany), robię też kapustę z grzybami. Dominuje u nas tradycja z Wielkopolski (stamtąd byli moi rodzice) więc do karpia i kapusty z grzybami dochodzi puree z grochu, pierogi z kapustą i grzybami, ziemniaki i biały sos, oczywiście barszcz z uszkami. Właśnie, zapomniałem, barszcz robię też osobiście z zakwasu z buraków, który sam przygotowuję. Z tradycji wschodniej (mama mojej żony pochodziła z Wileńszczyzny) zostały kluski z makiem na słodko. Resztą zajmuje się moja żona, zresztą ona też dowodzi sprzataniem, układaniem i całym rytuałem. Bez jej ,,rządów” (choć czasem się buntuję) wigilia i całe święta straciłyby sens.
A jak jest u Was? Już działacie, czy cała akcja zacznie się w poniedziałek?
Zgadzam się z Wami. Nie jest źle, że rywalem Lecha jest Udinese, choć też wołabym Saint Etienne. Strasznie zmartwili mnie koszykarze Zastalu. To co pokazali było tragiczne. Pozdrawiam
Dodano: 21 grudzień 2008 (Niedziela). Autor: aflugel. Komentarzy: (8)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Lech Poznań, święta, wilgilia
Serdeczne dzięki za imieninowe życzenia! To prawda jak pisze ,,arek falubaz”, że gdyby nie Puchar UEFA to Lech miałby przewagę nad pozostałymi. Zgadzam się. Oni fajnie grają i w czwartek będę trzymał kciuki w czasie meczu z Deportivo. ,,Statch” pyta o tytuł wspomnień George Besta. To ,,Strzał w przerwie”. Podobnie jak M.Sz. pamiętam te wspaniałe mecze Górnika z Manchesterem United. Były czasy… Choć nie ukrywam, że jako fanowi Legii bardziej utkwiły mi w pamięci mecze półfinałowe Pucharu Europy Legia – Feyenoord w 1970 roku. I ta piłka, która stanęła w błocie na linii bramkowej Holendrów… W Warszawie było 0:0, w Rotterdamie 2:0 dla gospodarzy i po marzeniach o finale. Szkoda.
Wracając do Lecha. ,,Homo googleticus” pisze, że Stilić nie trafił z pięciu metrów. I co z tego? To gość, który się świetnie zapowiada. A tak swoją drogą to dobrze mieć takiego korespondenta jak ,,homo googleticus” (przy okazji pozdrowienia). Zawsze wsadzi szpilkę i zazwyczaj się nie zgadza. OK. Czasem tak trzeba, bo człowiek obrósłby w piórka i uważał że zawsze musi mieć rację, a tak przecież nie jest. Kończąc już naprawdę o arbitrze Szulcu. Nie zmieniam zdania. Jeśli zawodnik powie do sędziego (także słabego, który się myli) na boisku ,,ty k…o i cioto” to musi je opuścić. Jak się to ma do obrażania Prezydenta, którego pewnie nikt rozsądny nie pochwala? Nie wiem zupełnie.
Co do książki Besta. Zgubiła go wóda i balangi, bo talent miał wielki, kto wie czy nie największy ze wszystkich. Gdzie tam przesada? George pisze o tym bez ogródek i szczerze, nie zwala na jakieś okoliczności, nie wybiela się. Dlatego książka jest fajna. I wreszcie ,,homo googleticus” pisze, że chciałby się dowiedzieć co w dobie internetu wymaga mojej całodniowej obecności w redakcji? Internet to nie wszystko. Pisać rzeczywiście można w domu. Strony trzeba zaplanować, ułożyć teksty (wcześniej przejrzeć, poprawić itd). Potem zrobić jeszcze poprawki, dodać to co się dzieje wieczorem (ostatnie wyniki i relacje), spasować to ze zdjęciami i itd. Niestety, to można zrobić tylko osobiście…
Pozdrawiam
Dodano: 2 grudzień 2008 (Wtorek). Autor: aflugel. Komentarzy: (6)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: futbol, George Best, Lech Poznań
No i co powiecie?Ale były emocje. Pewnie, najlepiej gdyby Lech wygrał , ale ja nie zmieniam zdania. To jedyny polski zespół, którego tej jesieni warto oglądać. Przecież przegrywali już 0:2, ale nie pękli i walczyli dalej. A potem? CSKA bronił na Łużnikach wyniku! Szkoda, że ten gol nie wpadł. Wydawałem w domu dzikie okrzyki kiedy nasi atakowali. Inna sprawa szkoda dwóch błędów po którym CSKA zdobyła gole. W drugim przypadku ewinetnie zawalił bramkarz. Miał iść do przodu i próbować wybijać piłkę, ruszył za późno i było 2:0. Szkoda. Ale Lech nie ma się czego wstydzić. Pokazał dobry futbol. Uważam, że stać go na awans. Pomyślałem, że warto może pojechać do Rotterdamu. Byłem tam dwukrotnie na meczach . To 800 km i wersji oszczędnościowej przy 3 lub 4 zmieniających się kierowcach można obrócić w czasie doby rezygnując z hotelu. Ale to jeszcze czas, wcześniej jest Deportivo. Jestem dobrej myśli. A ten Stilic to kawał zawodnika. W sumie Lech go pięknie wyhaczył.
,,Homo gogleticus ”podał kilka przykładów niekonsekwencji szefów ligi. OK, wcale nie chcę ich bronić ale twierdzenie że sędzia Szulc wykonywał jakieś zadanie i kartki były zaraz kiedy Wisła strzelała gola to przesada. ,,Homo gogleticus” pisze , że był sędzią i jednocześnie katem. A jak miał reagować kiedy zawodnik obrzucił go wyzwiskami? Sam się bawię w sędziowanie w szóstkach piłkarskich i kiedy piłkarz – nawet jeśli się pomyliłem, co się zdarza – mówi do mnie jak k….a gwiżdżesz, albo podobnie, to idzie do szatni. Tu nie ma już miejsca na analizowanie czy to jest pierwszy raz. Nie bronię tego Szulca bo gwizdał słabo, a faulu przyt pierwszej sytuacji Sobolewskiego nie było, ale piłkarze nie mogą się tak zachowywać. I nie widzę tu żadnego spisku. Natomiast pozostałe przykłądy mogą dać do myślenia i wcale ich nie bagatelizuję. Pozdrawiam
Dodano: 27 listopad 2008 (Czwartek). Autor: aflugel. Komentarzy: (4)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Lech Poznań, piłka nożna, puchar UEFA