platforma blogowa portalu gazeta lubuska

Wielka szkoda

No i co powiecie? Szkoda , wielka szkoda… Nie wiem czemu irlandzki sędzia nie uznał bramki dla Lecha. Jak wszycy oglądałem powtórkę i  było prawidłowo. Sędziowie się mylą, to oczywiste. Mnie najbardziej wkurzył fakt, że  Alan Kelly bez wahania wskazał na środek i dopiero po sugestiach bramkarza zmienił decyzję. Wiem coś o sędziowaniu, bo sam się kiedyś trochę w to bawiłem, a dziś gwiżdżę sobie w szóstkach piłkarskich. Ale t u nawet nie chodzi o interpretację przepisów. Gdyby po gwizdku i wskazaniu na środek jego liniowy zasygnalizował mu, że coś widział lepiej, że tam był faul, wtedy OK, ale na sugestię gracza, do tego zainteresowanego tą decyzją? Coś takiego  stawia pod dużym znakiem zapytania jego profesjonalizm. Inna sprawa, że trzeba było wykorzystać choć jedną okazję (jaką wspaniałą miał Lewandowski!), a wtedy Brugia mogłaby nawet dwa razy i to my gralibyśmy w fazie grupowej.  Nie czepiam się karnych, bo to loteria ale Djurdjević omal nie rozwalił stadionowego jupitera. Wielka szkoda. Już kombinowałem na jakie fajne mecze pojadę do Poznania, ile emocji będziemy jeszcze mieli, a tu klops. I tak jest z całą naszą piłką. Niestety…

Chciałem się z wami podzielić swoimi wrażeniami zaraz po meczu, ale od dwóch dni mam nieczynny telefon,  co za tym idzie internet. Zgłosiłem oczywiście w Telekomunikacji. Przyjechał gość, wlazł na słup pogmerał, złazł i oświadczył, że widocznie uszkodzono kabel kiedy robionio drogę. Rzeczywiście przed dwoma miesiącami remontowanio drogę. Kiedy powiedziałem mu, że remont skończył się w czerwcu, a dotąd wszystko działało, facet oświadczył, że widocznie do lekko uszkodzonego kabla doszła wilgoć. Podrapał się w głowę i pojechał. A ja dalej mam głuchy telefon i pusty internet. Czeka mnie pewnie walka z monopolistą by zechciał naprawić uszkodzenie…

KEV-72 wspomniał o dziadku Powstańcu  Wielkopolskim. Mój nieżyjący od 1993 roku dziadek też walczył w powstaniu, do tego w I wojnie i wojnie polsko – radzieckiej w 1923 roku. Opowiadał  fajne historie i zawsze lubiłem je słuchać. Dopóki mógł, to zawsze na rocznicę powstania przypinał ordery i stawiał się na  uroczystościach rocznicowych. Pozdrawam

PS: Jak dziś Legia nie wygra w dobrym stylu z Polonią Bytom to się strasznie wkurzę

Dali ciała

No i proszę. Legia i Lech przegrały. Co do Legii zgadzam się z Lupichem: takie granie to dramat! Tak nie można! Zespół sobie ,,pyka”, nie gryzie trawy mając jakąś dziwną pewność, że i tak musi zwyciężyć . A tu rywal strzela gola (inna sprawa ,że po faulu) i mamy klops. A Mięciel? Facet wrócił po wojażach i nie może zdobyć gola. W jednej sytuacji niemal nie zbił jupiterów na stadionie Odry. Gdybym był właścicielem Legii to bym się mocno zdenerwował.

A Lech? To samo. I nie ma co go rozgrzeszać,że sędzia nie gwizdnął karnego  na Kikucie. Fakt , był faul ,ale dopiero w telewizyjnych ,, Kontrowersjach” zobaczyliśmy go dopiero kiedy sytuację pokazano z innej kamery. Sędzia był tak ustawiony że spokojnie puścił sytuację. I nie robiłbym tu jakiejś teorii spiskowej. Bo Lech zaczął grać w ostatnim kwadransie. To za późno!

W sumie jest was kolicja ,delikatnie mówiąc ,,niezbyt sprzyjająca” Legii. Pojawił się ostatnio Lupich (pozdrowienia) ,który podobnie jak ja jest za Legią. Kev-72 (także pozdrowienia) oburza się gdy Lupich napisał ,,Amica Poznań”. OK. A  czym  jest, drogi Kevie, owo ..Legła” tak często przez Ciebie stosowane? Proponuję więc dać sobie z takimi określeniami spokój. 

Reasumując: obie drużyny którym kibicujemy dały ciała i już. Jak się chce odegrać jakąś rolę nie można tak przegrywać. A Lechowi będę w meczu z Brugią kibicować. Pozdrawiam

Ostre i słabe żądła

Pewnie, że brawa dla Lecha. Nie może być inaczej. Taki wynik ma swoją wymowę  i idzie w świat. Rywala trzeba rzucić na łopatki jeśli jest taka  możlliwość. Gratulacje (ciekaw jestem czy doczekam sie kiedyś takich słów po dobrym występie Legii?). Transmisji meczu Legii słuchałem przez internet i cud, że wywieźli to 1:1. W Warszawie wcale nie musie być łatwo, choć bramkiowy remis jest dobry. O Polonii nawet nie chce mi się gadać. No ale jeśli u nich żadła to Chałbiński (kiedyś bardzo skuteczny napastnik ale  przez ostatni rok w Lubinie w odstawce) i Kosmalski (wielka przerwa spowodowana kontuzją) to czy mogli lioczyć na ugryzienie solidnych Holendrów?

Zagadzam się z Homogogleticusem jeśli chodzi o euro. To kolejny wystrzał premiera z którego wycofuje się rakiem. Jestem coraz bardziej rozczarowany rządami Platformy, a to rozczarowanie pogłebia  jeszcze to jak rządzą województwem lubuskim.  Ale jeśli mielibyśmy wrócić do tego co wyrabiał PiS, to już wolę to co jest dziś. Pozdrawiam

Nie doczekacie się…

Jak zwykle ,,jedziecie” z Legią. Nie ma sprawy, jestem przyzwyczajony. Jeszcze w Liceum i na studiach toczyłem wojny z kolegami kto lepszy, Górnik czy Legia? Byłem oczywiście w mniejszości. Ale ja pozostałem wierny Legii do dziś,     a  moi szkolni koledzy najpierw przerzucili się na Widzew, potem na Wisłę, a dziś gdy mocny jest Lech, to na Lecha.  

Nie potrafię zrozumieć tej ogólnopolskiej nienawiści do tego klubu. To, że kiedyś Legia brała do wojska czołowych piłkarzy? Tak, ale to było sto lat temu! Pewnie czasem jakiś komentator zapomni, że nie powinien być kibicem, jakiś dziennikarz gdzieś w Warszawie przesadzi w peanach, ale to jest margines. Nie doszukujmy się wszędzie, tak jak to robi Kev-72, spisku ,,Warszawki”. Jestem fanem Legii, co nie oznacza, że bezkrytycznie patrzę na wszystko. Taki klub powinien, nawet w rezerwowym składzie, wysoko pokonać Stal Sanok,  a jeśli się walczy o mistrzostwo to nie można w taki sposób już na starcie wiosny tracić głupio punktów itd, itp.  Podobnie kibicując komuś potrafię docenić innych. Lech gra bardzo dobrze, do końca i nie ,,pęka”. Za to bardzo szanuję ten zespół, co nie zmienia sytuacji, że w tych dwóch wspomnianych poprzednio meczach miał furę szczęścia, ale ono ponoć sprzyja lepszym…      

Wiem, że czekacie na potknięcie Legii w  jutrzejszym meczu z Górnikiem. Nie doczekacie się. Legia wreszcie zagra tak jak ja i jej kibice, których mimo wszystko jest wielu, oczekują.  Jeśli stanie się  inaczej aż strach będzie zajrzeć jak się będziecie ze mnie kulać. Pozdrawiam

Szacunek dla Lecha

Ale  się działo! Można mieć pretensje, że zimno, że za dużo błędów itd. Jedno jest pewne: Lech ma charatkter i potrafi stworzyć kapitalne widowiska. Byłem pod wrażaniem tego jak podniósł się po dwóch bramkach. Niewiele jest drużyn w Polsce które to potrafią. Za  to wielki szacunek.

O samym meczu nie będę się rozpisywał bo wszyscy, albo prawie wszycy, go pewnie widzieliście.  Dawnio nie byłem w Poznaniu, ostatni raz chyba pod koniec lat 90. jeszcze na jakimś meczu kadry albo na spotkaniu Lech – Legia. Wielkie zmiany!  Nie ma już dwóch starych trybun. Te zniknęły. Są dwie nowe za bramkami, a na miejcu tych starych wielkie wykopy. Ale widać rozmach i już można sobie wyobrazić jak to będzie wyglądać. Na razie jest jeszcze trochę partyzantki, szczególnie jeśli chodzi o warunki pracy dziennikarzy. Na przykład sala kofenerencyjna jest na gdzieś 50 osób, a dziennikarzy było około 200. Nie ma więc szans żeby coś spokojnie nagrać i zadać jakieś pytanie jeśli jesteś gdzieś pod ścianą.  Do tego kilka innych mankamentów, ale jak mówią w Poznaniu – wszystko będzie. I ja im wierzę.

No i wspaniali kibice. Ale oni dopingują! Nie podobały mi się tylko orzyki ,,Jechać z ku….mi i podobne. Wiem, że to standard na polskich trybunach ale szkoda, że obok świetnego dopingu pojawiały sięi  takie.  A co powiecie o sędziowaniu? Było dobre. Bułgar nie dawał się łapać na sztuczki Włochów  i robił swoje.  

Jeszcze  nigdy nie dawałem relacji przy minus sześć. Na szczęście sprzęt nie zamarzł, za to temperatury nie wytrzymał długopis. Możecie sobie natomiast wyobrazić  powrotną drogę. To był horror. Śnieżn zadymka, biała szosa, wszyscy  w strachu jadący, jeden za drugim. Ale dojechaliśmy!  

Pozdrawiam

Będzie dobrze

Przepraszam, że tak długo nie pisałem. Miałem straszny młyn. Wiem, że mnie to średnio usprawiedliwia ,ale postaram się poprawić.
Tąpnęła mną ostatnio sprawa naszego rodaka zamordowanego w Afganistanie. Ale nie wrzawa jaka powstała po komunikacje o jego śmierci. Zastanawiałem się jak on się czuł, co myśłał? Czy liczył, że jednak ktoś mu pomoże? To straszne, straszne…
Może gdyby wokół tej sprawy była większa zadyma medialna, może gdyby tabliody zamiast atakować na pierwszej stronie Marcinkiewiczem i jego nową kobitką pokazywałyby zdjęcie naszego inżyniera, wzywały żeby mu pomóc, byłoby inaczej? Wkurzyłem się też kiedy minister sprawiedliwości powiedział, że znają nazwiska morderców ich rodziny i wszystko o nich wiedzą. Jeśli tak, to czemu tej wiedzy nie wykorzystano kiedy jeszcze nasz rodak żył?
Piszę te parę słów a za mną leci w telewizorze mecz Polska – Walia. jest strasznie smutny, nudny, a nasi wydają się zagubieni w akcji. Jak potem będzie lepiej i pokonają Irlandię Północną to wybaczę im dzisiejszą nudę. Nie ukrywam że niepokoję się konfliktem na linii Beenakker – Lato i Piechniczek. To już jest irytujące. Słyszę krzyk garstki polskich kibiców ,,Je…ć PZPN”. Proszę nawet tam na pograniczu portugalsko- hiszpańskim ich wyzywają…
Wracając do poprzedniego tematu. macie rację. Nie ma mowy o grubej kresce. To trzeba wypalić i dokopać się aż do spodu. Innego wyjścia nie ma. Pozdrawiam.

Bardzo, bardzo smutno…

Po raz pierwszy od wielu lat podczas weekendu nie pracowałem. Po prostu mały urlop.  Bez pisania, obsług meczów, robienia tabel, ściągania wyników. Nie oznacza to, że nie ogladałem spotkań.  Właśnie mogłem spokojnie w fotelu zaliczyć kilka meczów. Lech zimuje jako lider, zadecydowała o tym jedna bramka. Zdania nie zmieniam, poznaniacy grali najładniej tej jesieni, ale Legia siedzi im na plecach. Tu też zdania nie zmieniam. Legia będzie mistrzem! Wiem, że wielu z Was ma inne zdanie. Ale to dobrze, niech każdy trzyma kciuki za swego, oczywiście przy pełnym szacunku dla rywali.

Pamiętacie małą Hanię chorą na białaczkę , która tak dzielnie walczyła z chorobą?  Pisałem o niej wielokrotnie, trzymałem – i pewnie Wy razem ze mną – za nią kciuki.  Niestety, nie żyje. To straszne!  Tak walczyła! Była po przeczepie szpiku, wydawało się   że już może być tylko lepiej, tylko do przodu. Nic z tego. Jest mi bardzo, bardzo smutno. Dzięki, że razem ze mną  i tysiącami ludzi z całego kraju wspieraliście tego dzieciaczka i jego rodzinę. Jest mi bardzo, bardzo smutno… 

Obstawiam 2:1

Jestem bardzo ciekaw jak to jutro będzie. Bardzo liczę, że Lech nie pęknie, postawi się, powalczy i wygra. W sumie wychodzi, że od tego meczu zależy awans. Trzeba zwyciężyć  i tyle. Hiszpanie trochę się boją. Ich prasa pisze o wielkim  mrozie w Poznaniu ( no tak, dla nich zero albo minus jeden to trzaskający mróz) i fanatycznych kibicach Lecha. Zapowiada się fajny mecz. Obie ekipy są na fali wznoszącej, obie mają ambicje.  Jak obstawiacie? Ja 2:1 dla poznaniaków.

Już  nie podejmuję polemiki, bo przecież chodzi o jakieś argumenty, a nie stawienie do każdej tezy konty. Jeśli jednak  George Best, facet który jest uważany za jednego z najzdolniejszych futbolistów XX wieku , ma w Belfaście pomnik, a z piłką mógł zrobić  wszystko,  był życiowym nieudacznikiem, to naszemu futbolowi życzę kogoś takiego (nawet gdyby  pił tyle ile George, a jak sam przyznaje w swojej książce był w tym mocny ).

Co za pech. Naszemu prezydentowi w Mongolii zepsuł się samolot, a  w  Japonii rozchorował się    cesarz i go nie przyjął. Może zdąży do Gdańska na rozmowę z prezydentem Francji? Gdyby tak zrobił ( i nie ma w tym żadnej ironii) pokazałby wielką klasę.

Pozdrawiam i trzymajmy kciuki za Lecha

PS: Statch może  się nie denerwować, małej trzcionki już nie będzie. Przepraszam za te poprzednie paciorki   

Lech na czele

Kiedy Legia wygrała w piątek z Lechią w Gdańsku, a w sobotę Ruch pokonał Wisłę nie spodziewałem się, że Polonia odda pierwsze miejsce. Grała przecież u siebie ze średniakiem Arką. No i proszę jaka piłka jest nieprzewidywalna. Było 0:0! Lech tymczasem wygrał w Wodzisławiu i jest liderem. Nie było to wielkie spotkanie, ale bramka Stilicia, to coś pięknego. Ten kto wypatrzył w Żeljeznicarze Sarajewo tego młodego Bośniaka zrobił świetną robotę dla klubu. Chłopak gra znakomicie i jeśli nie przewróci się mu w głowie czeka go wielka kariera.

Tak czy inaczej Lech lideruje. Wolałbym na pierwszym miejscu Legię, ale w czwartek będę ściskał kciuki za Kolejorzem w meczu z Deportivo. To Deportivo wcale nie jest takie ogarnięte kryzysem. Cały czas pnie się w górę. Wygrana z Hiszpanami byłaby wspaniałym ukoronowaniem dobrej jesieni. Liczę, że tak będzie.

Dziś miałem imieniny. Niestety, spędziłem je w pracy. Nie ma mocnych, przecież gazeta musi wyjść w poniedziałek. Ale w sobotni wieczór odwiedzili mnie przyjaciele i było naprawdę wesoło…

Dostałem fajny prezent. Wspomnienia mojego ulubionego piłkarza George Besta. Zawsze go podziwiałem. Tak za grę, jak za ekscentryczność, wygląd i sposób bycia. Oczywiście ,,Bestie”- jak mówili na niego koledzy z boiska – nie potrafił wykorzystać do końca swoich wielkich umiejętności. Pił, bawił się, szalał. W biografii pisze o tym wszystkim bez ogródek. Jeszcze wtedy gdy ją pisał, po przeszczepie wątroby, miał nadzieję, że czeka go nowe otwarcie. Niestety, wrócił do alkoholu i zmarł przed trzema laty.

Książka jest fajna, bez marudzenia i dętego moralizatorstwa. Każdy młody człowiek stojący na progu wielkiej kariery powinien po nią sięgnąć, żeby – jak pisze Best – uniknąć tego co jego zgubiło. Was też zachęcam do zajrzenia do niej. Jest bardzo fajna.

Pozdrawiam