Trochę milczałem bo ,,wbijałem” się w urlop. Od poniedziałku mam luz. Nie muszę myśleć o tematach jakie trzeba zrobić na kolejne wydanie, dyżurować, pisać tekstów. Zostaje tylko felieton i wpisy na blogu, ale to bardziej przyjemność niż obowiązek. Nie wyjeżdżam nigdzie ale żona już zaplanowała tyle ,,akcji” w ogrodzie, że już dziś się boję. Po raz pierwszy w życiu mam ogród bo dotąd mieszkałem w bloku. Stąd tematy które dotąd mnie nie obchodziły dotykają mnie jak najbardziej. Ale ogród, kwiaty, jakieś trawy czy grządki to domena żony. Ja tylko wykonuję polecenia…
Oczywiście oglądam Tour de France. Piszę o tym w jutrzejszym felietonie więc nie chcę się powtarzać. Wiem, że kolarstwo jest ,,dotknięte” dopingiem ale ten wyścig jest wspaniały i nie można od niego oczu oderwać. Bardzo też podoba mi się sposób realizacji, pokazywania tego co na trasie i obok. W lipcu kiedy futbol śpi tour to wspaniała sprawa.
Ale piłeczka już powoli się budzi. Trudno nie zgodzić się z opinią KEV-72 jeśli chodzi o Lechię. Zresztą łapanka do drugiej ligi jest doprawdy żenująca. Ale taka reforma jakie władze.,, Zauważyłem, że wśród stałych korespondentów na blogu pozostali KEV-72 i Homogogleticus (pozdrowienia!) pozostali mają wakacje. Ma rację KEV-72 że też nie potrafię wytrzymać bez polityki ale dziś się jeszcze postaram. Kończę bo już żona mnie woła i pewnie na kolejny zestaw robót do wykonania…
Dodano: 8 lipiec 2009 (Środa). Autor: aflugel. Komentarzy: (10)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Lechia, ogród, Tour de France
Przyznam, że nie mogę już słuchać o gazie, zakręconym kurku, liniach przesyłowych itd. Inna sprawa, że Rosjanie robią sobie jaja i jak zwykle straszą gazem, czyli jego brakiem. Ale jak dziś słyszałem już w ciągu paru godzin wszystko ma wrócić do normy. Pewnie z końcem 2009 roku znów zaszantażują kilka krajów…
Ale dalmy spokój polityce. W sporcie wszystko powoli wraca do równowagi po przerwie świątecznej. Treningi zaczynają też piłkarze. W poniedziałek byłem na zebraniu Lechii. Uważam, że decyzja o wycofaniu zespołu z drugiej ligi jest bez sensu. Czuję w tym wszystkim politykę i chęć postawienia przeciwnika pod ścianą. W środę z zawodnikami i trenerem spotkał prezydent Kubicki. Wiem, że powiedział im żeby nie odchodzili, że ma pomysł na uratowanie zespołu. W lutym ma być druga część walnego zebrania. Jak się zjawi prezydent to jego dialog z prezesem Wontorem może być bardzo gorący. Może jednak coś z tego wyjdzie? Oby.
Na piłkę chodzę w Zielonej od kiedy pamiętam. Jako dzieciam z ojcem, potem sam, wreszcie jako dziennikarz służbowo, ale też dla przyjemności. Bo bez futbolu żyć nie sposób. Pamiętam wszystkie mecze, cudowne bramki, straszliwe porażki. Wiem na którą bramkę stadionu przy Sulechowskiej padł pierwszy gol w drugiej lidze w 1973 roku i w 1995. Po prostu to się pamięta. Szkoda, że futbol nie może się w moim mieście przebić. Piszę o tym od lat, lobbuję, apeluję. Na razie bez efektów. U nas króluje żużel. I wcale nie mam pretensji że zabiera pienądze, że wysysa sponsorów. Bo skoro wszyscy w ty6m mieście są zwariwani na jego punkcie, skoro na stadion chodzi 10-12 tysięcy ludzi to jak ma być inaczej?
Szkoda, że ludzie w Zielonej Górze nie chcą oglądać futbolu. W mieście gdzie jest najwieksza liga amatorska w kraju, gdzie są dobre kluby młodzieżowie na drugą ligę chodzi 300 osób! Ale nie zrażajmy się. Pierwszych chrześcijan też było niewielu, a jak Giordano Bruno powiedział, że ziemia jest okrągła a nie płaska, to go spalili na stosie. Tak więc nie patrzym na to. Może doczekam, że na stadionie będzie kilka tysiecy ludzi? Róbmy swoje. Futbol jest wielki. Pozdraiwaiam
Dodano: 9 styczeń 2009 (Piątek). Autor: aflugel. Komentarzy: (5)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Lechia, piłka nożna, polityka