Kto to zmieni?
W niedzielę wyjeżdżam. Tak mam wykupiony bilet, ale pewnie nie ja sam, bo od soboty zaczną wylatywać do siebie tłumy. W sumie nie obejrzę zamknięcia i finuszu maratonu. Przeżywałbym strasznie gdyby nasi siatkarze i piłkarze ręczni walczyli o medale. A tak w sumie nie ma sprawy. W Atenach nie byłem na otwarciu, a obejrzałem zamknięcie, w Pekinie będzie odwrotnie. Nadzieja w kajakarzach, że wyrównamy liczbę medali z Aten. Jestem bardzo ciekawy czy dadzą radę, ale chyba tak.
Na oceny jeszcze przyjdzie czas. Pisałem o leśnych dziadkach w zwiazkach sportowych. I proszę, działacz lekkiej atletyki napity spał na trawniku w wiosce olimpijskiej. Wywalili go do kraju biedaka, a przecież on zachowaywał się tak jak wielu. Delegacja, diety, synekurki. Tym jest, niestety, obrośnięty polski sport. Komuna dawno padła, ale w sporcie stare nawyki zostały. Minister na razie potrząsa szabelką, gromi. Tu trzeba działać. Zmienić cały system przygotowań, zrobić by forsa nie rozpływała się, zawodnik zajmował lokatę w drugiej dziesiątce, a nam się wmawia, że to dobre miejsce. Tylko czy ktoś to zrobi? Do tej pory, czy to z prawa czy z lewa, żaden minister sobie nie poradził. Może Drzewiecki? Jak myślicie?

