Bardzo lubię Czechów. Za Jarosława Haszka, za Szwejka, piwo. Także za pewien luz, dystans do otaczającego świata, zdrowy stosunek do religii i wielu innych spraw. To Czesi mówili: po co było rozwalać komunizm? Poczekaliśmy i sam się rozleciał. Podoba mi się atmosfera w ich knajpkach. Tam nie ma agresji, a człowiek może tam wejść bez obawy, że jego twarz się komuś nie spodoba i może oberwać. Tych pochwał pod adresem mógłbym wygłosić jeszcze wiele.
Jednak jutro nie życzę im dobrze. Oczywiście tylko w czasie meczu z Polską. Jadę do Chorzowa. Bardzo się boję. Jak spojrzeć na skład Czechów i nasz, to rzeczywiście strach. Ich zawodnicy grają w znakomitych ligach i drużynach. Nasi grzeją ławy i to w gorszych klubach. My jesteśmy na 30 miejscu w rankingu FIFA, oni na ósmym. Formalnie powinni nas pokonać. Ale futbol dlatego jest taki wspaniały, bo to co być powinno nie zawsze wychodzi na boisku. Dlatego jadę do Chorzowa z nadzieją że nasi powalczą, staną na uszach i pokażą, że mogą, chcą i potrafią. Przed dwoma laty z podobnym nastawieniem udawałem się do Chorzowa na mecz z Portugalią. Koledzy mówili: po co tam jedziesz. Zimno jest. Nie lepiej w domu przed telewizorem? Przecież wiesz, że oni nas oklepią. I co? Wygraliśmy.
Proszę o powtórkę. Chciałbym też dostać prezent. Najlepiej 2:0 po dobrej grze. Czemu? W sobotę mam urodziny.
Trzymajcie kciuki. Ile będzie? Dla tego kto trafi, albo bedzie najbliżej i zdąży się wpisać do soboty do godziny 20.30 mam prezent. Program z meczu. Pozdrawiam. Trzymajcie się.
Dodano: 10 październik 2008 (Piątek). Autor: aflugel. Komentarzy: (5)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Czesi, mecz, piłka
Kończy się niedziela. W sumie dla nas dziennikarzy to taki sam dzień pracy jak każdy inny. Jestem nieco zmęczony, bo wczorajszy wieczór, wraz z żoną spędziliśmy w bardzo miłym towarzystwie naszych przyjaciół. Gadaliśmy sobie, coś tam wypiliśmy. W kącie mruczał telewizor i cały czas miałem na nasłuchu mecz Grecja – Rosja. W sumie było mi obojętne kto wygra. Padło na Rosjan, też dobrze. Dziś od rana radio trzeszczało od polityków komentujacych to co mówi brytyjska prasa na temat naszego premiera i jego wypowiedzi zaraz po meczu z Austrią. Wówczas oświadczył , że ,,zamordowałby… wiecie kogo” Anglicy moralizują, gadają, że premier nawołuje do przestepstwa. Tymczasem on zachował się normalnie jak każdy wkurzony kibic. I tyle.
Kurz bitewny powoli opada. Jutro zagramy sobie z Chorwacją, we wtorek chłopaki się spakują, a w środę wyjadą. Czemu tak sadzę? Nawet zakładając, że nasz zespół oszaleje, Chorwatom nie będzie się chciało i wygramy, to nie wierzę, że Niemcy pozwolą sobie na porażkę z Austrią i to taką, która wypchnęłaby ich z turnieju.
Nie wiem czy wiecie, że nawet gdyby sędzia Webb nie gwizdnąłby karnego, to żeby grać dalej musielibyśmy zwyciężyć różnicą dwóch bramek z Chorwacją, ale wówczas to oni wylecieliby z turnieju? Proszę oto wyliczenie. Chorwaci mają sześć pkt, gdyby nie Webb i karny to my mielibyśmy trzy, Niemcy po wygraniu z Austrią – sześć. Pokonujemy Chorwację i trzy drużyny miałyby po sześć punktów. Wówczas decydowałaby tak zwana małą tabela, czyli różnica bramek tylko między zainteresowaną trójką. Niemcy mają 3:2 (1:2 z Chorwacją, 2:0 z Polską). My 0:2, Chorwaci 2:1. Gdybyśmy wygrali 2:0, nasza różnica wynosiłaby 2:2, a Chorwatów 2:3. My i Niemcy gralibyśmy dalej, a Chorwaci – mimo zdobycia sześciu punktów – jechaliby do domu. Ale – jak już wspomniałem – czy oni mając nóż na gardle daliby się tak pokonać? Nie sądzę. Tak więc ten remis nie jest aż takim nieszczęściem, bo swoje szanse pogrzebaliśmy gładko ulegając Niemców. Zostawmy więc nieszczęsnego Webba, bo to w sumie dobry sędzia. Tyle, że gwizdnał nam tego smutnego karnego. Ciekaw jestem czy potem, jak to obejrzał miał wątpliwości? Widziałem już bardziej wymyślone jedenastki. Na przykład zawodnik dostał piłką w łokieć, a dodatkowo był odwrócony i co? – wapno! Tyle, że było to w trzeciej lidze, w ustawionym meczu i na pewnym lubuskim stadionie…
Dodano: 15 czerwiec 2008 (Niedziela). Autor: aflugel. Komentarzy: (1)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: kibic, mecz, politycy, sędzia, Webb
No to jedziemy do domu. Jak to u nas wszystkiemu teraz będzie winny angielski sędzia. Owszem, decyzja była kontrowersyjna. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Lewandowski ściągał w dół rywala i to w momencie kiedy w pole karne leciała piłka zagrywana z rzutu wolnego. Inna sprawa, że futbol zrobił się tak dynamiczny tak ostry i szybki, że przepychanki w polu karnym w czasie wykonywania rzutów wolnych i rożnych to normalka. Wszyscy mówią, że jedenastki nie było. Komentatorzy, trener, kibice. W porządku. Ale twierdzenie, że sędzia Webb pomagał Austriakom, że czaił się by nam zrobić krzywdę, to przesada.
Szkoda, że w tym zwalaniu winy na arbitra zapominamy, że przez 30 minut graliśmy potwornie i gdyby nie Boruc to Austriacy wygrywaliby 2:0 i byłoby po meczu. Czemu tak daliśmy się zepchnąć i stłamsić? To mnie bardzo nurtuje i boli. Znów ostatni mecz mistrzostw gramy o honor, znów jedziemy do domu. No, ale teraz wreszcie mamy sprawcę. To 37-letni angielski angielski sędzia, bodaj policjant z zawodu, Howard Webb.
Dodano: 12 czerwiec 2008 (Czwartek). Autor: aflugel. Komentarzy: (4)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: angielski, Austria, kibice, komentatorzy, mecz, Polska, sędzia, trener
Karuzela związana z meczem Polska – Niemcy kręci się coraz mocniej. Tradycyjnie napinamy się. – Wygramy, pogonimy ich – słychać. Z drugiej strony co mamy robić? Poddać się, zacząć płakać i prosić Niemców by nas tylko lekko zlali? Futbol jest dlatego wspaniały, że nie zawsze faworyt wygrywa, czasem ten słabszy ma lepszy dzień i wszystko mu wychodzi. Czemu tak nie może być w niedzielny wieczór?
Nie wiem jak Wy, ale mam zaufanie do Beenhakkera. To jest facet, który wie co robi. Jest świetnym taktykiem i już pewnie znalazł sposób jak Niemców napocząć. To byłoby wspaniale! Tak więc gryźmy ich na boisku. Zazdroszczę tym, którzy zasiadą przed telewizorem z chłodnym piwkiem w dłoni. Ja dyżuruję w redakcji. Mój kolega, który jest na mistrzostwach zaraz po meczu prześle relację. Trzeba ją jeszcze dać go gazety, tak by rano nasi Czytelnicy mieliby kamplet wiedzy o tym co działo się w Klagenfurcie. Nie wiem jak wy, ale ja obastawiam remis 1:1. Ciekaw jestem jak będzie.
Dodano: 6 czerwiec 2008 (Piątek). Autor: aflugel. Komentarzy: (2)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Beenhakker, faworyt, futbol, mecz, mistrzostwa, Niemcy, Polska