platforma blogowa portalu gazeta lubuska

A nie mówiłem!

…. taki tytuł dałem do swojego komentarza zamieszczonego w dzisiejszym wydaniu ,,GL”. Sprawiedliwości stało się zadość. Hiszpania była lepsza i zasłużenie wygrała. I bardzo dobrze! Finezja, szybkość, piękne, mierzone podania, akcje pod bramką rywali. To było to! Wreszcie ktoś zastopował Niemców. Bardzo się cieszę. Zresztą liczyłem  na Hiszpanów i wreszcie ci, których obstawiałem wygrali. To był triumf piękna i finezji nad siłą. To dobry kierunek we współczesnym futbolu.  Szkoda tylko, że my jesteśmy tysiące kilometrów od nich. Ale to już zupełnie inna historia… 

Mistrzostwa za nami. Teraz w sporcie zaczną się lekkie ,,ogórki”, ale tak to już jest w lipcu. Może to dobrze, bo jakiś odech nam się należy. Trzymajcie się. Proszę, pomyślcie jak pomóc Hani o której pisałem wczoraj!      

Kupiłeś marchewkę?

Gratuluję pomysłu Czytelnikowi który  dopisał się pod moim ostatnim wpisem. Mecz Polska – Austria. Nasi szybko prowadzą 1:0, 2:0 i 3:0, a tu budzi go żona i pyta; – Kupiłeś marchewkę? Marchewkę się pytam czy kupiłeś? – warczy. Rewelacja. Bardzo mi się podobało.

Jeśli ktoś chciał obejrzeć prawdziwy futbol, to mógł popatrzeć na mecz Holandia – Francja. To było coś pięknego! Walka, akcje, strzały, gole. Holendrzy grali wspaniale, ale przecież Francuzi też walczyli. Mniej skutecznie ale cały czas próbowali coś zrobić. Przed Chorwacją wolę już nic nie mówić.  Jak nadchodził pojedynek z Niemcami,  odrzucając tylko chłodną kalkulację, typowałem 1:1, przed Austrią 2:1 dla nas, co wydawało się bardzo logiczne. Teraz zamilczę. Pewnie będzie tak, że znów się honorowo pożegnamy.

Żona zapytała czy nie jestem już zmęczony Euro. A skąd! Dla mnie mistrzostwa mogłyby trwać i dwa miesiące. Bo futbol to jest potęga! Czyż nie?

To już w niedzielę

Karuzela związana z meczem Polska – Niemcy kręci się coraz mocniej. Tradycyjnie napinamy się. – Wygramy, pogonimy ich – słychać. Z drugiej strony co mamy robić? Poddać się, zacząć płakać i prosić Niemców by nas tylko lekko zlali? Futbol jest dlatego wspaniały, że nie zawsze faworyt wygrywa, czasem ten słabszy ma lepszy dzień i wszystko mu wychodzi. Czemu tak nie może być w niedzielny wieczór?

Nie wiem jak Wy, ale mam zaufanie do Beenhakkera. To jest facet, który wie co robi. Jest świetnym taktykiem i już pewnie znalazł sposób  jak Niemców napocząć. To byłoby wspaniale!  Tak więc gryźmy ich na boisku. Zazdroszczę tym, którzy zasiadą przed telewizorem z chłodnym piwkiem w dłoni. Ja dyżuruję w redakcji. Mój kolega, który jest  na mistrzostwach zaraz po meczu  prześle relację. Trzeba ją jeszcze dać go gazety, tak by rano nasi Czytelnicy mieliby kamplet wiedzy o tym co działo się w Klagenfurcie. Nie wiem jak wy, ale ja obastawiam remis 1:1. Ciekaw   jestem jak będzie.